Ostatni numer

Numer 18/12

Menu

Ewangelia i komentarz

XXIV niedziela zwykła
Nie wystarczy wiedzieć
Mk 8, 27-35

Jezus udał się ze swoimi uczniami do wiosek pod Cezareą Filipową. W drodze pytał uczniów: "Za kogo uważają Mnie ludzie?". Oni Mu odpowiedzieli: "Za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za jednego z proroków". On ich zapytał: "A wy za kogo Mnie uważacie?". Odpowiedział Mu Piotr: "Ty jesteś Mesjasz". Wtedy surowo im przykazał, żeby nikomu o Nim nie mówili.
I zaczął ich pouczać, że Syn Człowieczy musi wiele cierpieć, że będzie odrzucony przez starszych, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; że będzie zabity, ale po trzech dniach zmartwychwstanie. A mówił zupełnie otwarcie te słowa. Wtedy Piotr wziął Go na bok i zaczął Go upominać. Lecz On obrócił się i patrząc na swych uczniów, zgromił Piotra słowami: "Zejdź Mi z oczu, szatanie, bo nie myślisz o tym, co Boże, ale o tym, co ludzkie". (...)


Widzimy, jak Piotr wyznaje, że Jezus jest oczekiwanym Mesjaszem i niemal jednocześnie próbuje narzucić Mu swoje widzenie drogi do Zbawienia. Tak się nie da, choć zapewne Piotrem kierowały dobre intencje.
Może właśnie na tym polega nawrócenie wierzących: pozwolić Bogu na działanie, umiejętność odnalezienia Woli Bożej w okolicznościach - wydawałoby się - niesprzyjających. Niemal odruchowo, ba, według szlachetnych pobudek, chcielibyśmy, aby dobro zapanowało bezboleśnie. Jezus jednak doskonale wie, że jeśli zbawienie ma wejść na ten świat w wolności, to musi być połączone z ofiarą. Jego miłość ma ukazywać istotę tej ofiary i dawać siłę, by iść za Nim tą samą drogą.
O. Rafał

XXV niedziela zwykła
Odnajdywanie ludzkiej godności
Mk 9, 30-37

(...) Gdy Jezus i Jego uczniowie przyszli do Kafarnaum, zapytał ich: "O czym to rozprawialiście w drodze?". Lecz oni milczeli, w drodze bowiem posprzeczali się między sobą o to, kto z nich jest największy. On usiadł, przywołał Dwunastu i rzekł do nich: "Jeśli kto chce być pierwszym, niech będzie ostatnim ze wszystkich i sługą wszystkich!". Potem wziął dziecko, postawił je przed nimi i objąwszy je ramionami, rzekł do nich: "Kto przyjmuje jedno z tych dzieci w imię moje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmuje, nie przyjmuje Mnie, lecz Tego, który Mnie posłał".

Najlepsze teorie o wychowaniu podsuwają nam jedyny sposób na uczciwe kształtowanie człowieka: dostrzec jego wartości i pomóc mu je rozwijać. Innymi słowami: przyjmiemy z szacunkiem człowieka, gdy odczytamy w nim dary Pana Boga, z należną delikatnością pomożemy mu, aby sam je dostrzegł i stanowiąc dla niego oparcie, wesprzemy go w rozwijaniu jego własnych talentów.
W tym samym fragmencie widzimy jak śmieszne, wręcz żenujące jest szukanie wielkości według kategorii władzy i posiadania.
Jak osiągnąć wskazany przez Jezusa cel? Jak uniknąć narzucania komuś własnych koncepcji i wyobrażeń? Wielcy ludzie odkryli dawno skuteczną metodę: trzeba zacząć od dziękowania. Dziękując Panu Bogu za człowieka, za siebie i swoje powołanie, za talenty ofiarowane każdemu człowiekowi mamy szansę na zauważenie "Bożego pomysłu" na życie swoje i bliźnich.
O. Rafał